Za każdą marką stoi człowiek – moja historia

Kiedy patrzymy na logo firmy, estetyczne zdjęcia w mediach społecznościowych czy dobrze zaprojektowaną stronę internetową, łatwo zapomnieć, że za tym wszystkim stoi człowiek. Człowiek z marzeniami, wątpliwościami, sukcesami i momentami, w których miał ochotę wszystko rzucić.

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam moją historię.

Mam 25 lat i jestem właścicielką Creative Agency Katarzyna Puzon. Na co dzień zajmuję się prowadzeniem mediów społecznościowych, fotografią, projektowaniem graficznym oraz tworzeniem stron internetowych. Jednak moja historia zaczęła się dużo wcześniej – zanim powstała firma i zanim wiedziałam, że marketing stanie się moją codziennością.


Od aparatu po własną firmę

Jako dziecko miałam mnóstwo pomysłów na swoją przyszłość. Chciałam zostać lekarzem, prawnikiem, a nawet otworzyć własną restaurację. Wszystko zmieniło się po gimnazjum, kiedy trzeba było wybrać szkołę średnią.

Wiedziałam jedno – liceum nie było dla mnie. Chciałam zdobyć konkretny zawód i uczyć się czegoś, co naprawdę mnie interesuje. Trafiłam do technikum fotograficzno-multimedialnego i bardzo szybko poczułam, że jestem we właściwym miejscu.

Fotografia była obecna w moim życiu już wcześniej. Jeszcze w szkole podstawowej wygrałam konkurs fotograficzny i chyba wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że aparat to coś więcej niż hobby.

W technikum wszystko mnie fascynowało – sprzęt, nowe możliwości, obróbka zdjęć i kreatywna atmosfera. Bardzo szybko zaczęły pojawiać się pierwsze zlecenia fotograficzne. To właśnie wtedy zrozumiałam, że praktyka jest najlepszym nauczycielem.

Później ukończyłam studia licencjackie na kierunku Design w biznesie, a obecnie kontynuuję naukę na studiach magisterskich z marketingu i sprzedaży. Każdy kolejny etap tylko utwierdzał mnie w przekonaniu, że chcę rozwijać się właśnie w świecie kreatywności i marketingu.


Nic nie przyszło od razu

Od czasów technikum wiedziałam, że kiedyś chcę mieć własną firmę. Jednak życie napisało trochę inny scenariusz.

Najpierw pojawił się COVID, który mocno zachwiał branżą kreatywną. Uznałam wtedy, że jeszcze nie jest odpowiedni moment.

Zanim założyłam swoją działalność, pracowałam w wielu miejscach. Byłam animatorką, kelnerką, pomocą kuchenną, roznosiłam ulotki. Wszystko po to, żeby uzbierać pieniądze na pierwszy aparat fotograficzny.

Po szkole pracowałam jako sprzedawca, później jako koordynator zleceń, a następnie trafiłam do działu marketingu. To właśnie tam zrozumiałam, że jestem gotowa zrobić kolejny krok.

Coraz częściej łapałam się na myśli, że chcę budować coś swojego.


Nie zawsze było łatwo

Moment zakładania firmy zbiegł się z jednym z trudniejszych okresów w moim życiu.

Praca, studia, dojazdy do Poznania, brak odpoczynku, stres i wiele prywatnych sytuacji sprawiły, że pojawiły się ataki paniki. Do tego doszły problemy związane z utratą prawa jazdy z powodu nieprzedłużonych badań lekarskich, pierwsza stłuczka zakończona kasacją samochodu i wiele miesięcy życia w niepewności.

Czułam, że daję z siebie wszystko, a mimo to ciągle było za mało.

Dopiero rozmowy z psychologiem pomogły mi poukładać wiele spraw i uwierzyć, że nie muszę być perfekcyjna. Zrozumiałam również, że jeśli nie spróbuję, zawsze będę się zastanawiać, „co by było gdyby”.

Ogromnym wsparciem był dla mnie mój mąż. Kiedy sama miałam mnóstwo obaw, to właśnie on przypominał mi, że dam sobie radę.

I dziś wiem, że bez tego wsparcia byłoby mi znacznie trudniej zrobić pierwszy krok.


Początki firmy

Creative Agency Katarzyna Puzon działa od sierpnia 2025 roku.

Pierwsze dwa miesiące wyglądały naprawdę obiecująco. Miałam zaplanowane zlecenia i wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem.

Później nadeszła cisza.

Brak nowych klientów oznaczał stres i mnóstwo pytań. Czy to był dobry pomysł? Czy sobie poradzę? Czy powinnam wrócić na etat?

Żeby mieć większy spokój, wróciłam na kilka godzin w miesiącu do pracy jako sprzedawca. Jednocześnie każdego dnia szukałam nowych klientów, wysyłałam oferty i budowałam swoją markę.

Dziś mogę powiedzieć jedno – cieszę się, że się wtedy nie poddałam.

Z miesiąca na miesiąc przybywa klientów, a ja robię to, co jeszcze kilka lat temu było tylko marzeniem.


Jak pracuję?

Nie wierzę w sztywne relacje z klientami.

Uważam, że dobra współpraca zaczyna się od słuchania. Każda firma jest inna, dlatego staram się poznać potrzeby klientów i wspólnie znaleźć najlepsze rozwiązania.

Nigdy nie obiecuję czegoś, czego nie potrafię zrobić. Nie uważam, że trzeba przyjmować każde zlecenie za wszelką cenę. Zdecydowanie bardziej cenię uczciwość i długofalowe relacje niż jednorazowy zysk.

Największą radość sprawia mi moment, kiedy klient mówi, że dzięki naszej współpracy jego firma się rozwija. W takich chwilach naprawdę czuję, że to, co robię, ma sens.


Nadal się uczę

Choć prowadzę własną firmę, nadal uczę się jednej rzeczy – odpoczynku.

Przez lata wydawało mi się, że trzeba pracować bez przerwy. Dzisiaj wiem, że organizm prędzej czy później sam przypomni o swoich granicach.

Na szczęście mam obok siebie męża, który często przypomina mi, że świat się nie zawali, jeśli na chwilę zamknę laptopa.

I chyba ma rację.


Za każdą marką stoi człowiek

Patrząc na moją historię, widzę przede wszystkim jedno – żadna droga nie jest idealna.

Są chwile zwątpienia, porażki, stres i momenty, kiedy wydaje się, że nic nie idzie zgodnie z planem.

Ale są też marzenia, które z czasem stają się rzeczywistością.

Dzisiaj jestem dokładnie w miejscu, o którym kiedyś marzyłam.

I właśnie dlatego wierzę, że za każdą marką stoi człowiek. Człowiek z własną historią, doświadczeniami i wartościami. To one budują zaufanie, a nie samo logo.

Dziękuję wszystkim, którzy są częścią tej drogi. To dopiero początek.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *